"A jak już jesteśmy przy ochronie, to ja dam ci
podarek. Kotka. Będziesz go karmił, czesał i codziennie głaskał, bo kotek to
bardzo lubi. Za to jak ktoś przyjdzie ciemną nocką, żeby ci poderżnąć gardło,
to kotek go zeżre."
Ten cytat moim zdaniem całkowicie oddaje kocią naturę. W dużym
uproszczeniu, jednak całkowicie.
Długo bałam się wszelakich strachów spod łóżka.
Szczególnie po pewnym cezarowym eksperymencie. Zniknęły po pojawieniu się w
naszym domu pierwszego kota.
Puszysty, czarny awatar destrukcji trafił do nas w
sposób przypadkowy, o czym być może opowiem kiedy indziej.
Wraz z jego przybyciem zdałam sobie sprawę, że jeżeli
cokolwiek żyło pod jakimkolwiek łóżkiem, zostało najpewniej upolowane,
rozdrapane i w końcu zrzucone z wysokości. Tak, wiem. Poziom pod łóżkiem to
poziom podłogi, nie ma tam żadnej wysokości. Musicie mi jednak uwierzyć -
Gremlin jest mistrzem w zrzucaniu wszystkiego zewsząd, więc na pewno i to by mu
się udało. Lubi obserwować, jak coś spada. Odnalazłby się jako sędzia na
zawodach skoków narciarskich, jak przypuszczam.
Czasem najlepszym sposobem na własne życie jest
podzielenie się nim z innymi.
Kociarze bardzo wiele potrafią znieść i "zwykli
śmiertelnicy" nieraz pukają się w czoło z powątpiewaniem.
Bo jak to tak? Kot chodzi po meblach, po stole nawet?
Jakże to, kot śpi na fotelu, który właśnie miałeś zająć, więc zamiast go
obudzić z pokorą idziesz po krzesło? Dlaczego nie masz żadnych ozdób, figurek z
podróży - że co? Że kot zrzuca, więc wszystko gdzieś chowasz? Chyba kpisz!
Ponoć kocią sierść można znaleźć w mieszkaniu kociarza
w jeszcze zamkniętym mleku.
My ostatnio znaleźliśmy w zamarzniętej kostce lodu.
Ale przecież to niewielka cena za to, że kot
przyjdzie, siądzie Ci na kolanach i poprosi "pogłaszcz mnie!". To
niewielka cena za to, że w razie potrzeby możesz go zawsze podnieść, a on to
znosi bez szemrania. I kiedy zasypia obok Ciebie, na Twoich nogach czy… no, nie
czarujmy, czasem zasypia nawet na twarzy… I kiedy możesz go dotknąć podczas
snu, a on tylko zamruczy, czując się bezpiecznie… Wtedy, właśnie wtedy to jest
najpiękniejszy z momentów. W swoich rękach masz czyjeś istnienie. Opiekujesz
się stworzeniem, które ma własną osobowość, potrzeby, humory. Darzy Cię pełnym
zaufaniem. Kocha.
Właśnie po to są koty – żeby je kochać. I żeby w
zamian broniły nas wszystkich przed strachami spod łóżka, czy zmorami, które
zamieszkują łazienki w te noce, po oglądaniu horrorów. O.
P.S.
P.S.
Wiem, jest chaotycznie. Ale to się pewnie nie zmieni
(; . W każdym razie właśnie takie przemyślenia pchnęły mnie do założenia bloga.
Tematyka będzie ogólnie zwierzęca, choć czasem może zbaczać na inne tory.
Dziękuję za uwagę.
Dziękuję za uwagę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz