Kiedy w jednym miejscu zbierze się cała rodzina, zwierzęce stadko powiększa się. Póki co wszystkiego razem mamy: trzy psy i dwa koty.
Psy wybiegły przez otwartą bramę z ogrodu. Gdy tylko to zauważyłam, chciałam pobiec za nimi, a przez uchylone właśnie drzwi wymknął się kot. Gremlin.
Próba opanowania czterech żywiołów na raz skończyła się tym, że psy co prawda wróciły, ale kota nie znalazłam. Szukałam go, przeszłam całe nasze "miasto", zaglądałam do każdego ogrodu, w każdą uliczkę, w każde krzaki. Ruszyłam w góry. Szukałam, krzyczałam, w domu wyłam z rozpaczy. Jak znaleźć czarnego kota, który niczym się nie wyróżnia?
Ma nietypowy złotawy kolor oczu, ale kto to zauważy z odległości?
Dziesiątki, może nawet setki czarnych kotów błąkają się po okolicy, który to ten właściwy?
Minął dzień, tydzień, miesiąc, nie, straciłam rachubę, już nie wiem, zupełnie nie wiem ile czasu minęło. Szukam i szukam, wołam i płaczę, tak bardzo się bojąc, że już nigdy go nie zobaczę, że coś mu się stanie, że błąka się gdzieś, głodny, ranny...
I nagle budzę się. Leżę na boku, na mojej ręce Gremlin. Tulę go do siebie mocno, a on śpi w najlepsze, tuż przy mnie. Za plecami mam Tofika, a psa gdzieś w nogach pod kołdrą.
Jesteśmy razem. Wszyscy bezpieczni. Uff.
Nigdy, przenigdy nie śnił mi się straszniejszy sen, niż ten.
A skoro o czarnych kotach mowa, to czy jesteście przesądni? Większość ludzi, których znam, odpowie "nie". Jednak większość z tej wymienionej właśnie większości, na widok czarnego kota wyczynia przedziwna uliczne wygibasy, żeby tylko nie przebiegł im drogi.
Toteż pytam.
Ja na przykład nie mogę się powstrzymać od uśmiechu, gdy drogę przebiega mi czarny kot. Od razu w głowie pojawia się myśl: "oho! To będzie dobry dzień!". I zwykle właśnie taki jest. Więc może ja też jestem przesądna, tylko w drugą stronę? Ze mną to właśnie tak bywa - wszystko na opak.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz